Każdy z tych opisów pokazuje, na czym polegała prawdziwa trudność, jakie decyzje projektowe zapadły i co dokładnie zostało u klienta, kiedy skończyliśmy pracę.
Wielojęzyczny asystent odpowiada na pytania o drukarki przemysłowe i znakowarki laserowe, prowadzi wstępną diagnostykę usterek i zapisuje raporty serwisowe do arkusza. Działa całą dobę, pod jednym stałym adresem.
Cały silnik automatyzacji stoi na firmowym serwerze, a baza ERP nigdy nie zostaje wystawiona do internetu. System czyta faktury ze skrzynki, porównuje każdą pozycję z zamówieniem w Comarch ERP Optima i zgłasza różnice w cenie i kaucji.
Redaktor publikuje polski wpis, a piętnaście wersji językowych pojawia się na stronie w kilka sekund. Osoba dodająca produkt klika raz i dostaje gotowy do druku kod QR pod adres, który nie zmieni się przez całe życie etykiety.
Kilkaset zapytań rocznie obsługiwanych w Excelu, Asana używana jak kalendarz, wiedza o dostawcach rozproszona po prywatnych listach. W nieco ponad miesiąc firma wystartowała na jednym lejku sprzedaży, z ofertami generowanymi z systemu.
Każde z tych wdrożeń zaczęło się od jednej rozmowy o tym, gdzie w firmie ktoś robi ręcznie coś, co da się zrobić raz i dobrze.
Umów bezpłatny audyt